sobota, 31 grudnia 2011

Wchodzimy w nowa fazę.

Witam. Dziś niespodziewanie dodam naprawdę wcześnie post, iż chce Was poinformować, że około godziny 22 będę z dziewczynami na tinach.

http://tinychat.com/egoistka7

zapowiada się fajny Sylwester, także jeszcze raz Szczęśliwego Nowego Roku!

piątek, 30 grudnia 2011

Życie niemal na pewno ma sens.

Cześć. No to zbliża Nam się Nowy Rok. Tak jak obiecałam napiszę co myślę o sobie.Taka chwila bezwarunkowej szczerości. Ale czy to coś zmieni? Nie wiem, ale mam dość częstego powtarzania Wam tego kiedy mamy jakiś konflikt. Wszystkich swoich działań jestem świadoma i wiem, że czasem zachowuję się nieznośnie. Ogólnie wydaje mi się, że jestem osobą dość lubianą i raczej nie przeszkadzam nikomu. Potrafię być miła a czasem aż bardzo, chociaż wiele z Was tego nie docenia. Jestem otwarta i staram się nie odrzucać nikogo po pierwszym wrażeniu, chociaż tak , potrafię skreślić osobę, której nawet nie znam, ale takie przypadki zdarzają się bardzo, ale to bardzo rzadko. Bywają osoby, do których jestem uprzedzona z góry i niestety moje uprzedzenia się sprawdzają. Większość z Was twierdzi, ze jestem wredna. Owszem, nie zaprzeczam, bo zdarza mi się to dość często, ale Wy często nie odróżniacie wredności od szczerości. Jestem jaka jestem i raczej nie zamierzam się zmieniać. Mówię co myślę i chyba tak już pozostanie. Nie jest to chyba jakaś cecha wrodzona. Po prostu pod wpływem otoczenia nabieramy takich cech. Wydaje mi się, że tą całą moją "wrednością" reaguje na głupotę, która mnie otacza. Myślę, że  w każdy człowieku tkwi takie uczucie i chyba nie ma osoby, która nigdy w życiu tego nie okazała. Być może mi częściej wymyka się to spod kontroli, bądź może to Wy nie potraficie przyjąć z godnością mojej opinii? Można by było nad tym długo dyskutować, ale przejdźmy dalej. Bywam złośliwa, ale tylko wtedy, kiedy ktoś na prawdę mnie zdenerwuje. Ogólnie jestem dość cierpliwa co do ludzi, ale i mi czasem nerwy puszczają co jest chyba jak najbardziej naturalne. Aha, no i to, że mówię o swoich pozytywnych cechach nie świadczy o tym, że jestem zbyt pewna siebie czy arogancka. Po prostu jestem świadoma samej siebie i staram się akceptować siebie taką jaka jestem. Nie staram się być błyskotliwa czy mądra jak to stwierdziła pewna panienka. To, że skleję kilka sensownych zdań nie oznacza od razu, że uważam się za jakąś nie wiadomo jak mądrą czy coś w tym rodzaju. Po prostu wyrażam swoją opinię i nie widzę w tym nic błyskotliwego. Ile jest ludzi tyle jest charakterów i każdy z Nas powinien szanować się nawzajem bez względu na to jacy jesteśmy. Wiadomo, że czasem ktoś działa Nam na nerwy, ale moim zdaniem wszystko można załatwić szczerą rozmową. Fakt, może to czasem zaboleć, ale myślę, że za drugim razem będziemy starać się zwalczać te nasze negatywne zachowania, pracować nad nimi. Na koniec życzę Wam szczęśliwego roku 2012, abyście się dobrze bawili w sylwestra no i chyba, żebyście odnaleźli samych siebie i zrozumieli co miałam na myśli pisząc ten post. Cześć.

czwartek, 29 grudnia 2011

Inność drażni jednakowość.

Przepraszam, że długo nie pisałam. Chciałam, ale jakoś nie potrafiłam. Mam mętlik w głowie. Zbyt dużo myśli, nie potrafię ich ogarnąć. Niby mam tyle do napisania a w końcu i tak nie wiem jak to ująć w słowa. Dość uciążliwa sytuacja. Zarówna wczoraj jak i dziś miałam przesympatyczną pogawędkę. Tak, Michał ma rację. Marcin powinien iść na gastronomię skoro tak dobrze operuje słowem pasztet. Zabił mnie po prostu mnie zabił. Ten człowiek jest jakiś nieokrzesany. Za kogo Ty się chłopczyku uważasz? Ja już powiedziałam co na Twój temat myślę. Straszenie mnie, że możesz mi coś zrobić nic Ci nie da. Jesteś chyba niepoważny skoro myślisz, ze coś tym wskórasz. Hmmm... Justyna też się popisała. Dojrzałość niektórych mnie rozbraja... Teoretycznie "dorośli" a praktycznie to gorzej niż dzieci. Tak pisze o Was tutaj, bo pisze tu wszystko co myślę. Sama nie wiem co Wami kieruję, ale nie pozwolę obrażać Moniki, siebie ani swoich rodziców. Marcin się doigrasz jeszcze. Zaczekaj, a będziesz miał piękną niespodziankę. Przechodzicie samych siebie. Wydaje mi się, że wszystko co chciałam Wam powiedzieć na ten temat to już Wam powiedziałam w rozmowie z Wami także na ten temat to chyba tyle. Jutro mam zamiar wybrać się do Bartosza, mam straszną jazdę na to, żeby z  nim grać. Noo, a co tak poza tym u mnie? Dobrze, nie narzekam. Planuję Sylwestra, mam nadzieję, że Moniko wyzdrowiejesz. Są postępy w moim leczeniu, także po Nowym Roku do szkoły wyruszam. Muszę odrobić jeszcze lekcje, ale pewnie zrobię to ostatniego dnia, bo strasznie, ale to strasznie nie chce mi się za to zabrać... Zrobiłam dziś sałatkę , ale rozeszła się  w jakieś pół godziny także nawet praktycznie nie zdążyłam jej zjeść, ale może znów zrobię, żebyśmy miały z dziewczynami co przegryzać. Dziś się chyba nawet w miarę wcześnie wyrobię z tym pisaniem;) Hmm... Jak na razie nie nagrałam nic nowego, ale postaram się. Może jutro coś z Bartoszem wymącimy.  Zostawię Wam tylko link do piosenki, w której się zakochałam, a nawet do dwóch. I może jakieś zdjęcia też dorzucę. Aha. Następną notkę ( jak mi się uda nie zapomnieć) poświęcę temu co mnie mówicie. Pzdr ;*                                                                                                                             
1.
2.







Kochać to nie znaczy być szczęśliwym 24 godziny na dobę. Czasami znaczy to także cierpieć, nawet momentami bardzo ciężko. Wszystko to ma jednak głęboki sens – podobnie jak poród kobiety, który jest bolesny, ale który równocześnie przynosi życie. Trzeba bowiem pamiętać, że cierpienie niesie ze sobą wartość o tyle, o ile wierzymy, że idea, z powodu której się męczymy, jest ważniejsza od naszego aktualnego samopoczucia. Ludzie często kochają się, przeżywają silne namiętności – to bywa wspaniałe, ale prawdziwym wyzwaniem jest trwały związek, w którym dwoje ludzi ma szansę sprawdzić siłę swojej miłości.


         

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Bez zła nie byłoby dobra.

Żyję życiem, które Ty uzupełniasz
Drugi dzień świąt. Nudy. Cały dzień pewnie w domu. Jak po świętach? Spoko. Czuję, jakby to był zwykły weekend. Miałam się dziś spotkać z Olą, ale nie odezwała.Jej. ładne nagranie znalazłam na ising. Chcę duet z nią. Zobaczymy jak to wyjdzie. Kurde,  niegłupi pomysł. Zobaczymy. Właśnie. Jest ktoś chętny do śpiewania ze mną? W razie czego to weźcie piszcie do mnie. Postaram się jechać do Bartosza w tym tygodniu, bo po pierwsze się za Nim stęskniłam a po drugie pograłabym z Nim. Tak. Hmm... Z Pawełkiem to niegłupi pomysł. Hmm.. Mógłbyś przyjechać, wesoło by było;) Ogólnie jestem teraz w dobrym humorze, aż nieprawdopodobne. Ferie w Płocku? Hmm... Spoczko!  Chcę już koniec roku. Powoli mam mieć dosyć tego miejsca. Szkoła mnie denerwuje. A raczej nauczyciele. Budynek dla wariatów. Chciałam isć na prawo a pójdę na lewo, sądząc po moich ocenach z wosu..Hmm.. Nie wiem co pisać. Tak sobie gadamy teraz  z Wróblem o  miłości. Hm. Lubię z Nią rozmawiać. Rozumie mnie. Tęsknie za Nią... Tak myślę, że niegłupio myślimy... Tyle, ze nikt nas nie słucha... Odnośnie jeszcze świąt. Na Wigilii było miło. W sumie to lubię spędzać tam święta szczególnie z Majką.  Wgl tak jakoś miło było. Nie wiem co jeszcze napisać. Jakoś tak nie mam głowy do głębszych rozważań. Ciągle sobie myślę nad istnieniem Boga. Kurde. Nie jestem cholerną ateistką... Dobra o tym może innym razem. Zwijam się, bo nie mam weny dziś. Cya.

sobota, 24 grudnia 2011

Świąteczny czas...


Zostawię 2 zdjęcia. Nie mam ochoty pisać. Jutro też do tego cholernego szpitala! Nienawidzę tego miejsca...


Przesłodki prezent świąteczny.

piątek, 23 grudnia 2011

All I want for Christmas is You...

Dziś trochę wcześniej. Właśnie skończyłam całą dzisiejszą pracę. Mam chwilę dla siebie, tak więc postanowiłam napisać. Jutro Wigilia. Spodziewałam się czegoś innego no, ale.  W sumie to nie wiem jak to rozegrać.  Niby podobnie, ale jednak nie tak samo. Wolałabym spędzić jutro cały dzień w gronie rodzinnym, nie szpitalnym... Jednak ważne, że się wgl spotkamy. Święta... hmm... wcześniej jakoś tak podchodziłam do tego inaczej. Wieelkie oczekiwania  i radość. No niby dużo się nie zmieniło, ale nie postrzegam tego jak dawniej. Chciałabym Święta spędzić z wszystkim, których kocham jednak nie zawsze jest tak jak chcemy. Miało być wcześnie, ale musiałam jeszcze kotlety usmażyć i się trochę zeszło. Także chciałabym złożyć wszystkim czytającym, którym nie mogę życzyć osobiście wszystkiego co najlepsze. Przede wszystkim zdrowia, bo to najważniejsze. Oczywiście upragnionych prezentów, bo to też ważne i żeby Wasze problemy nie przewyższały moich. Myślę, że mogę Wam też już życzyć udanego roku przyszłego, bo w sumie to już niedługo. Poza tym, żeby Wam jedzenie świąteczne nie poszło w "boczki";) Za chwilę zajmę się sobą, bo muszę z lekka sobie wszystko na jutro ogarnąć. Myślę, że w pierwszy dzień świat znajdę chwilę, żeby coś napisać. Przynajmniej będę się starała. A więc Wesołych Świąt i bogatego Mikołaja!

czwartek, 22 grudnia 2011

Dziwna? Sama? Pusta? Zimna?

W każdym detalu, akordzie i dźwięku, życie bez Ciebie nie miałoby sensu...
Głupi film! Kurna! Znów płaczę. Za każdym razem to samo. Hmm... Miłość. Taa... Niesamowicie wzruszający film. Aż mnie coś ściska. Nienawidzę go! Cholera. Ehh. Wracając do rzeczywistości. Święta będą spędzone w szpitalu. Niesympatycznie. Nienawidzę szpitali! Przytłacza mnie to miejsce. Dziwne... Boli mnie kostka i to dość mocno. Jakoś dawno nie dawała o sobie znać.... Muszę jeszcze ubrać choinkę co nie bardzo mi się uśmiecha, bo już dziś jedną ubierałam, no ale.  Tak sobie myślę na temat tych szkolnych miłości...Nie chcę być niemiła i nie zrozumcie mnie źle... no ale jestem realistką. Nie chodzi o to, że źle Wam życzę czy coś... no, ale zauważcie, że wszystkie szkolne miłości rozpadają się po zmianie szkoły. Wiem, myślicie sobie "co ona gada, skoro sama nie wie jak to jest?!" , ale taka prawda. I wiele par jest tak cholernie niedobranych, że aż krew zalewa, ale życzę Wam najlepszego;) A przede wszystkim duuużo miłości. Kolejny post pisany chwilę przed północą. Telefon padł, trzeba podładować... Nadal męczę "you lost me". Są nieznaczne postępy, ale jeszcze sporo śpiewania przede mną. Cholerka jak mnie boli ta noga...Dziś przyszedł prezent dla rodziców. Taka mała motywacja ode mnie. A i pozdrawiam Dariusza, który chyba polubił moją mamę. Dzięki Wróbciu za miłą rozmowę na skajpaju. i pozdrawiam Żanety zęby, które tak wiernie mnie podziwiały. Jak na razie ode mnie to chyba tyle. Zwijam się mordki, bo jutro czeka mnie ciężki dzień. Postaram się jutro napisać dla Was coś na temat świat i te upragnione życzenia dla Was.

środa, 21 grudnia 2011

dobra, nie ogarniecie i tak.

Powoli zaczyna robić się biało za oknem ;)

Powrót do wakacji.











Ile nocy i dziwnych poranków trwa ten obłęd ?

Nie mam za bardzo ochoty pisać. Złapałam jakiegoś doła. Dzień jeden z gorszych. Same zło, ale chyba lepiej popłakać za wszystko jednego dnia niż męczyć się  przez następne kilka dni.  Już sama nie wiem co myśleć. Przytłacza mnie to wszystko. Źle się czuję. To jakiś obłęd. I mam nadzieję, że świąt nie będę spędzać w szpitalu... Aktualnie trenuje głos. Staram się dopracować "You lost me", ale nie jest łatwo. Zabijam sobie tym jakoś czas. Nie potrafię o Tobie nie myśleć. Wszystko mi się z Tobą kojarzy. Nie wiedziałam, że się w to, aż tak zaangażuje. Tęsknie, cholernie tęsknie. I martwię się o Ciebie. Mam nadzieje, że wreszcie Cię poprawnie zdiagnozują. Od rana dzień nie zapowiadał się ciekawie. Wyszło wszystko. Widać komu na mnie naprawdę zależy. Zawiodłam się, ale chyba muszę się do tego przyzwyczaić. Znów post będzie dość późno, no ale bywa. Nie mam ochoty pisać w dzień o normalnej porze. Wolę wieczorem, mam więcej czasu.  Chyba pościągam sobie jakieś filmy, bo zaczyna mi się nudzić. Proponujecie jakiś? A właśnie. Szukam perkusisty z moich okolic. Jak ktoś ma jakieś info na ten temat to nie pogniewam się jak napisze. Muszę wreszcie podjąć jakąś konkretną  decyzje. W sumie to wolę żałować, że podjęłam taka decyzję, niż żałować, że nie zdecydowałam wgl. I cieszę się. Cieszę się szczęściem innych. Wokół mnie tyle zakochanych par, że aż miło popatrzeć. I jak to jest z tą moją miłością? Zobaczymy. Jak na razie jest jak jest. Mam swoje mniemania na ten temat i będę się tego trzymać. Czuję jakąś potrzebę. Czegoś mi brakuje. Nie wiem jeszcze sama co to jest, ale muszę to zaspokoić. O  i wyjaśniła się sprawa szkoły. I miło. Nie wiem co mam więcej dziś napisać, bo tak naprawdę nie mam ochoty tego robić. Następny post poświęcę zdjęciom z  wakacji. Buziaki mordki;*

wtorek, 20 grudnia 2011

Im słabsza jestem, tym silniejszą udaję.

Cześć. Jestem i dziś. Zapewne nie będzie nic nadzwyczajnego, ale pewnie oczekujecie czegoś nowego.
Chciałam jutro iść do szkoły, ale mama mi nie pozwoliła. Chciałam być z Wami na Wigilii klasowej, no ale chyba jednak nie da rady... Była dziś u mnie Charzunka. Nie ma mnie kilka dni w szkole, a jak wiele się wydarzyło. Chyba tego wszystkiego nie nadrobię;/ Właśnie. Muszę nadrobić od kogoś lekcje...Później. Jak stan zdrowia się unormuje. Kawa postawiła mnie na nogi. Swoją drogą nie lubię kawy... Oo kurde. Znalazłam na wrzucie swoje stare nagrania.. sprzed 17-18 miesięcy. Ostro. No chyba widać postęp.  Postaram się nagrać jeszcze coś przed świętami na yt, ale nie obiecuje. No i znów boli mnie głowa...;/ A chwila spokoju była... Miałam napisać, że fajny sen miałam. Był on w 3 fazach. w pierwszej byli praktycznie wszyscy moi najbliżsi znajomi, w 2 rodzina, ale 3 była najlepsza. Dość pokręcony był ten sen, ale taki nawet dość miły. Poza tym to zagadałam się z Kamilem i przerwałam pisanie;/ I miło dziś było usłyszeć wiele dobrych opinii na temat mojego śpiewu. Bardzo dziękuję Oli za miłe słowa. I nie dam Ci namiarów na mojego dilera! ;)  Dziś trochę sprzątałam, ale później głowa mnie złapała i nie dałam dalej rady.Tak się zastanawiam nad tym moim blogiem. Skąd się wzięło tylu czytających? Ehh... Znów mnie duszności ogarnęły;/ Dupa z tym wszystkim, Dosyć mam tego stanu. Chcę do szkoły!
...
3 prostownica? Nie, dzięki. Szczególnie, ze ja tak często te włosy prostuję... I poważny wybór przede mną. Nie wiem co zrobić. Musze się zastanowić.
Dziękuję wszystkim, którzy polubili moje nagranie. To dla mnie dość ważne. Dziękuję Kamilowi za uwagę i wgl. Wróblowi, że mnie wspiera, Oli, bo mi poprawia humor, Alicji, bo bacznie czyta i Elce, bo myśli jak ja. Aha i Wojtkowi. Mimo tego, że wyładowujesz na mnie swoją złość to i tak dziękuję za wszystko.
Powrót do wakacji?
Jakie plany na Sylwestra? Sama nie wiem co zrobić. Poczekamy zobaczymy. Może wyjdzie tak, ze prześpię, aby zabić ból. Nie wiem. I zaproszenie na studniówkę? Eee. Tak nie bardzo... Nie tym razem. Wybacz. Czytam bloga M. i widzę jak się pogrąża. Masakra jakaś. I wiem, że mogę wszystko. Wszystko co zechcę jestem w stanie zrobić.Jestem tu i nie odejdę. Mimo wszystkich fałszywych twarzy.

http://ising.pl/nagranie/3oegrr0ftq,Varius_Manx-Hej_ludzie_ida_swieta    <--- link do nagrania jeśli ktoś nie słyszał.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Konkurs.

http://www.blogroku.pl/kategorie/welcome-to-my-world,gwj4b,blog.html

Taaa, zgłosiłam się do konkursu. Skoro tak pilnie czytacie mojego bloga to co mi szkodzi;)

A jutrem zajmie się jutro.

Pomyśl o wczoraj, dziś. Jutro może nie być nic.
Cześć. Nie było mnie kilka dni, bo jakoś nie byłam w stanie wejść i coś napisać. Teraz też nie czuję się najlepiej, ale muszę coś napisać, bo wiele z Was zamiast się odezwać do mnie i zapytać co jest, woli poczytać na blogu. Byłam dziś u lekarza. Uwielbiam stawianie diagnoz bez jakiegokolwiek badania...Mogę poinformować jeszcze, że najprawdopodobniej nie będzie mnie w szkole do końca. No chyba, że się coś poprawi, w co szczerze wątpię. Powoli zaczynam mieć tego dość, a jeszcze długa droga przede mną...
Byłam dziś też chwilę u Majki. Młoda jest genialna-"gwiżdże" na palcu. Nawet się ucieszyła na mój widok. Nie chciała żebym ją zostawiała. Taa... W sumie to nie mogę doczekać się świąt. Niby  nie czuć tej całej atmosfery itd, ale jakoś tak chciałabym już być z całą rodziną....Powróciłam do książki. Zabijam jakoś nudę, gdy nie boli mnie głowa. Tak wgl to obejrzałabym Titanica, ale to aż w czwartek i to jeszcze mogę nie mieć dostępu do telewizora;/  Mogę oglądać po raz setny ten film a zawsze będę płakała. Super sprawa;) Ahhaa. Strasznie upodobały mi się srebrne bransoletki. Musze upolować jakąś delikatną. Pewnie, aż po świętach, bo raczej nie będę miała innej możliwości, ale muszę sobie jakąś upatrzyć. Jakoś nie mam weny. Nie wiem co pisać. Mózg mi słabo pracuje. W sumie nie powinnam tego wgl robić  ale co tam. Chyba kończę, zostawię może jakieś zdjęcie jak wygrzebię jakieś z telefonu. A no i zrobiłam Wróblowi prezent świąteczny, które prawdopodobnie dostanie po Nowym Roku. Trochę się poskręcała, bo zrobiłam za ciasno supełki;/ Wyszłam z wprawy. Życzeń Wam na razie nie będę składała, bo mam nadzieję, że jeszcze coś napiszę przed świętami. Oglądalność mojego bloga dobija tyś. Widzę, że jest nim spore zainteresowanie.Cześć.

piątek, 16 grudnia 2011

by podważać wszystkie gwarancje szczęścia.

No to idą święta.12 święta bez Gabrysi... Im jestem starsza tym bardziej mi jej brakuje...No, ale cóż, jakoś trzeba żyć. Jakoś nie czuję atmosfery świąt. Właśnie zamówiłam prezent dla rodziców. Mam nadzieję, że przyjdzie do świąt. Wiem, trochę przy późno, ale wyszło jak wyszło. Hahaha, Kropka  przyszła mnie przeprosić. Genialna jest. Wie, że źle zrobiła i przyszła się łasić teraz. Cwana bestia. Zdenerwowałam się tą fizyką. Kurdee. Nie lubię jak tak robią. Oceniają po zawartości konta w banku...Super, no ale bez komentarza. Głowa jak bolała tak boli. Czasem tylko na chwilę odpuszcza. Dziś spotkałam się z Olą, była u mnie. Chwilę rozmawiałyśmy potem uciekła na spotkanie. I dziś z Edą ciągle żółw się trafia. Hmm...Tak sobie myślę nad panem M. Nie zabijesz się. Znaczy no chyba, ze będziesz chciał mi zrobić na złość, ale gdybyś chciał to naprawdę zrobić to już dawno byś to zrobił. Lubisz to, że ludzie się Tobą interesują. Lubisz jak nie chcą, żebyś umierał, jak pokazują, że im na Tobie zależy. Miałeś się odciąć od wszystkiego no i co? Nadal prowadzisz bloga. Zaprzeczasz sam sobie. Poza tym, nie rozumiem Twojego toku myślenia. Skoro są osoby, które są dla Ciebie ważne to czemu chcesz je tak bardzo zranić? Bezsens. Chyba nie rozumiesz istoty życia. Jak na razie coraz bardziej boli mnie głowa. Sympatycznie, bardzo.Tak poza tym to uwielbiam drażnić się z Niuśkiem.I siedzi mi reklama serca i rozumu w głowie. Aha, postanowiłam jutro wziąć się za prezent. I poległam dziś na nazwisku Dwużnika(?)  Jesteśmy z Edą genialne. Muszę ogarnąc jeszcze jutro pokój, bo jest "z lekka" bałagan. Dobranoc pyszczki.
masz, zamazałam Ci;)
"jesteś ciemna"

Ps.strasznie uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech...

czwartek, 15 grudnia 2011

Cicho i głucho na przemian.

Jestem pod wrażeniem. Naprawdę nastawiłam się, że będzie duuzo ludzi, a tu o, pusto u dentysty było. I dobrze, nie musiałam siedzieć tam godzinami. Ogólnie nie jest źle. Od 16 nie boli mnie głowa, czuję się wspaniale. Jej, pisze to już od 18 a efektów nie widać... Wreszcie określiłam ten cholerny punkt dostępu więc jest dobrze. Muszę porozmawiać jutro z jedną z dziewczyn. Niepokoję się. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Coś czuję, że jednak coś jest nie tak... I boję się. Cholernie się boję. Niech przyjdą już te cholerne wyniki.... Aha, miałam jeszcze napisać o jazdach na wf. Po prostu leje, leje ze śmiechu. No co za panienki to szok. Weźcie się ogarnijcie. To nie jest gra na śmierć i życie. Zauważyłam, że robicie to nie pierwszy raz. I przyznaję, że specjalnie dziś tak grałam. Uwielbiam jak się złościcie. Zajebisty wytrzeszcz oczu wtedy robicie. Kocham w Was ten stan. Czasami mam wrażenie, że zaraz się na mnie rzucicie i wydrapiecie mi oczy. Ta fałszywość jest wspaniała, ale spoko. Ogólnie to mam na Was wywalone tak czy inaczej;) Nie mam zamiaru się przez Was denerwować, bo to, ze Wy macie nasrane w głowach to już Wasza sprawa;) Nie oceniajcie mnie według siebie;)  I nie unoście się tak. Złość urodzie szkodzi, poza tym przeceniacie swoje możliwości;) No, tak poza tym to miałam jeszcze napisać, ze zaraz będę oglądać po raz n-ty Titanica. Obrzeram się paluszkami serowymi i znów niestety zaczęła mnie boleć głowa. Już nie jest fajnie...;/ Prostować jutro włosy?Nie chcę mi się iść jutro do szkoły, skoro znów mam być na wpół przytomna...A teraz żegnam wszystkich, których nie było, gdy ich potrzebowałam!

środa, 14 grudnia 2011

nie myśl o przeszłości, ogarnij rzeczywistość.

Odezwałeś się po tak długim czasie... Twierdzisz, że tęsknisz... Ja w pewnym stopniu  też, ale nauczyłam się wypełniać ta pustkę. Jest  praktycznie nieodczuwalna, powoli zanika. Pamiętam wszystko. Pamiętam to, że musiałam dziękować buziakiem  za każde odprowadzenie mnie do domku, pamiętam jak zachwycaliśmy się gwieździstym niebem trzymając się za rękę, pamiętam podziwianie widoków, które tak bardzo zapadły mi w pamieć. Pamiętam pierwszy pocałunek, który tak wiele dla mnie znaczył, pamiętam każdy gest i każde słowo. Tak wiem, że brzmi to jak jakaś tandetna bzdeta, ale to było
naprawdę miłe.Wiem, ze to była znacząco moja decyzja i czuję, że była ona słuszna.  Teraz wszystko powróciło. Wszystkie wspomnienia. Wiele dla mnie
znaczyłeś i chyba na zawsze zapamiętam te wakacje, ale to było. Było, minęło. Nie chcę, aby wspomnienia mnie zabiły. Z perspektywy czasu zmieniam tok myślenia. Nie chcę psuć tego co tak długo budowałam po naszym rozstaniu. Jestem szczęśliwa i nie chce nic zmieniać. Czasami nie wierzę w to, że wszystko tak bardzo się zmieniło.Darzyłam Cię ogromnym uczuciem, ale jednak to chyba nie było to... Wieczorami jeszcze oglądam się wstecz, czasami płaczę. ale i tak wszystko mija po jakimś czasie.  W każdym bądź razie nie chcę do tego wracać.. To była "miłość" tylko dla Nas.  Nikt o niej nie wiedział i niech tak zostanie. Nie rozmawiajmy już o tym, co między Nami było, bo nie ma już  o czym rozmawiać.

żyjmy chwilą, powtórek w życiu nie ma.

Koci nosek<3
Wczoraj oglądałam sobie rodzinkę Adamsów. Uwielbiałam to gdy byłam młodsza i okazało się , że nadal się tym zachwycam. I nie wiem czemu płaczę przez sen, ale spoko. Jutro jadę do dentysty, nie chce mi się, bo znów zapewne będę musiała tyle czekać, że o jej. I przeczytałam ten komentarz  i podsumowałam. Nie rozumiem zachowania takich ludzi. Myślisz, że mnie to ruszyło? Nie,  mylisz się. Jeżeli chcesz się zabić to proszę bardzo. To Twoja decyzja. Twój błąd i ja uważam to za najgorszą oznakę tchórzostwa. Boisz się, wiem to. I pomyśl sobie, co będą czuły osoby, którym na Tobie zależy?  Bezsens. Nie pojmuje po prostu Twojego zachowania. Ale rób jak chcesz...

wtorek, 13 grudnia 2011

Czas na ogarnięcie myśli.

Wakacje. Łęg.
Tak, tylko, że jakoś słabo mi to idzie.;/ Jakoś dziś słabo przychodzi mi myślenie. Mózg mi nie funkcjonuje, bo głowa mnie boli...właśnie wstałam. Musiałam się przespać, bo nie dałabym rady normalnie funkcjonować. No, także muszę się zacząć uczyć z  edb, ale strasznie, ale to strasznie mi się nie chce;/ Wczoraj zagłębiłam się w OBEE, LD itd. Wciągnęło mnie to, ale o tym może innym razem, zapewne będzie jeszcze okazja. Dziś chciałabym poruszyć temat kłamstwa. Widzę, że niektórym osobom przychodzi to bardzo łatwo. Nie sądziłam, że można być tak fałszywym. Tak ja jestem wredna, ale nie robię tego w aż tak chamski sposób, bo ja też mam info na temat pewnych osób i to dość obszerne, ale zachowuje to dla siebie. Nie spodziewałam się takiego fałszu i nieuczciwości. Wiedziałam, że ta osoba nie jest godna zaufania. Nie wiem nawet jak skomentować takie zachowanie. To po prostu niedopuszczalne. Panienka mści się, bo co, bo jej nie chciał bzyknąć? Szkoda jej? Śmieszy mnie to, po prostu śmieszy. Jak dla mnie to świadczy to tylko o niedojrzałości i ludzkiej głupocie. Przeszłyście same siebie. Nie wiem jak to tłumaczyć. Jedna z Was chyba szuka koleżanek poprzez plotkowanie. Gossip girl? Gratuluje wyboru. Robicie to na własną odpowiedzialność. Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
"Pieprz ich. Kompletnie. Nie potrzebujesz ich. Jesteś najfajniejsza laska na tej półkuli. Pieprz ich. Pieprz ich. Pieprz ich. Poważnie. Nie możesz pozwolić, żeby takie dupki rządziły Twoim życiem." 
A Pana sympatycznego, któremu tak bardzo zależy na seksie jeszcze wypieścimy. Tylko żeby nie był zdziwiony. Hmmm... Co jeszcze? Wyjazd  do Płocka przełożony. Dupa. I zaczyna mnie boleć ten guzek. Niedobrze;/ i dziwi mnie czemu nie mogę nigdzie dostać tego olejku sosnowego.Szkoda, bo może by to coś poprawiło. Jutro pewnie też próbę zrobimy, a nie chce mi się za bardzo taszczyć tej gitary, no ale, mus to mus. I wiem, że wytrzymam. Dam radę! Razem przetrwamy wszystko. I nigdy nie pozwólmy, aby mała kłótnia zniszczyła wielką miłość.

niedziela, 11 grudnia 2011

Codziennie taka miałka powtarzalność.

Rozmowa z Misiem;)
 Nie chcę wybierać! Nie mogę... Musicie to jakoś pogodzić, ja nie dam rady tego ogarnąć. Nie dam rady poświęcić czasu każdej z Was osobno.  Nie ukrywam jednak, że moje stosunki z Magdą wróciły do normalności i jest mi z tym dobrze. Nie chcę nikogo zaniedbywać... I nie chcę nikomu robić przykrości, ale nie potrafię decydować, którą z Was mam wybrać i chyba nawet nie powinnam. Musimy się wszystkie zebrać i o tym poważnie porozmawiać. Wyjaśnić sobie wszystko...Dogłębnie. No tak jak przypuszczałam dziś dwie notki. Właśnie skończyłam rozmowę z Wojtkiem, no bo oczywiście znów ktoś go potrzebuje... On chyba minął się z powołaniem;) No, wszystko wraca do normy. Ogarnęłam się i bez napinki jest. Myślę, że będzie już tylko lepiej. Póki co, czeka mnie romans z wosem. Strasznie, ale to strasznie mi się nie chce, ale muszę. Już na sama myśl o wosie chce mi się spać xd niesamowite uczucie. W poniedziałek liczę na Marka, w sumie mógłby mnie podrzucić do domu... I chyba ten pomysł z prezentem gwiazdkowym zrealizuję. I podoba mi się ta opcja z Łodzią ; ) i kocham spędzać czas z mamą! Muszę to na czysto jakoś nagrać , to będzie genialne! Nie nauczę się dzis z tego wosu, no jak nic...Muszę jutro wcześniej wstać i tyle:/

Mus z Twoich ust...

serce czy rozum?
Za mną ciężka, a zarazem dobra noc. Kurde za bardzo jednak się rozkleiłam. Oj pocisnęłam wczoraj komuś. Nie mam wyrzutów sumienia.W pewnym stopniu sobie też pomogłam w ten sposób.  Prawda boli , czyż nie? Nie wiem czy to czytasz, ale jeśli tak to proszę Cię, abyś jeszcze raz przemyślał swoje zachowanie.Strasznie trudno do Ciebie dotrzeć. Nie twierdze, że masz łatwo, bo wiem, że masz problemy, ale uwierz, że nie jesteś najbardziej pokrzywdzonym człowiekiem na świecie. Szanuję ludzi, którzy pomimo wielu przeciwności potrafią się podnieść i iść z uśmiechem na twarzy przez życie. Faktycznie sama się w sobie zagubiłam, ale powoli się odnajduję i nie masz prawa nazywać mnie bezlitosnym dzieckiem zagubionym w świecie uczuć. Chciałabym zauważyć, że to Ty jesteś tym "bardziej problemowym" człowiekiem. To, że ciężko jest mi stwierdzić jak ze mną jest, nie oznacza wcale tego co o mnie powiedziałeś. I masz rację, może nie znam Cię aż tak dobrze( myślę, że sam siebie dobrze nie znasz), ale myślę sporo zdążyłam zauważyć. Okłamujesz sam siebie. Nie możesz robić z siebie wiecznej ofiary. Nic Ci to nie da, bo coraz bardziej się pogrążasz. I tutaj apel do wszystkich, którzy tak robią bądź mają zamiar tak zrobić: NIE STRASZCIE MNIE SWOJĄ ŚMIERCIĄ! Nie rusza mnie to. Nie będę z Wami rozmawiała na cmentarzu, nie stanę przy Waszych grobach. Na chwilę obecną robię to tylko u dwóch osób. U siostry, bo mi jej cholernie brakuje i jeszcze jednej osoby, o której nie powiem z przyczyn osobistych. To, że mnie straszycie swoją śmiercią nie sprawi, że będę w stosunku do Was inna. Chcecie we mnie zbudzić jakieś wyrzuty sumienia? Nie, nie czuję się winna i nie żałuję żadnych słów wypowiedzianych w stronę tych osób. Mówię prawdę i głównie staram się Wam pomóc. Wy nie potrzebujecie współczucia a porządnego kopa w dupę i wyciągnięcia Was z tego. A, bo mi się przypomniało. Wiele osób pyta skąd nazwa mojego nicka. Tak więc odpowiadam: nazwa wzięła się stąd iż wiele osób twierdzi, że jestem wredną egoistką. Wydaje mi się, że większość twierdzi tak ze względu na to, że mówię im co myślę i jakie mam zdanie. Może i jestem egoistką, bo chyba każdy w pewnym stopniu jest, ale powinniście się też zastanowić nad sobą, bo wielu z was to pieprzoni egoiści. I doskonale wiem, że ranię wiele osób. Krzywdzę ludzi dookoła prędzej czy później, ale zdaje sobie z tego sprawę. Jednych bardziej innych mniej, ale Waszym zdaniem krzywdzę. Może i tak, może nie potraficie przyjąć prawdy, ale to już Wasz problem.  Myślę, że choć pewna część mojego gadania do Was trafia. A i odbiegając od tematu. Powtarzam po raz kolejny: NIE INTERESUJĄ MNIE "SPOTKANIA DLA PRZYJEMNOŚCI". Może faktycznie za szybko się przywiązuję i do wszystkiego podchodzę zbyt poważnie i przyszłościowo, ale taka już jestem. Może to głupie jak na mój wiek, ale chcę się ustatkować. Nie bawię się w żadne poboczne romanse, ani niezobowiązujące spotkania ( tzw. szybkie numerki). Na koniec mogę jeszcze powiedzieć, że  nienawiść odbiera siły, a miłość odbiera rozum. I nie pozwól, aby odległość zniszczyła to, co Nas łączy, bo uczucia to nie kilometry. Później jeszcze coś napiszę, na razie zmykam .Cześć.

sobota, 10 grudnia 2011

Do zapamiętania.

Oliwka. Lubię to zdjęcie.
Z dnia dziecka bodajże.
Ojej, nie wiem od czego zacząć... To to może od tego, że Ola chciała, żebym napisała. Wiem, że jestem inna niż wszyscy, ale wydaje mi się, że na prawdę mu na Tobie zależy. Nie zmarnujcie tego! A, mam pomysł na prezent dla Niego, ale on jest dość ryzykowny i odważny. Właśnie... Warto ryzykować? Nie wiem, mam dość. Dość wszystkiego. Chyba zacznę robić jak większość ludzi. Zacznę żyć chwilą, nie będę się niczym przejmowała, będę miała wszystko w dupie. Nie ogarniam. Za dużo się dzieje, za dużo złego. Nie potrafię podejść do tego w inny sposób. Po prostu odpadam, poddaje się. Wiem, wszystkim powtarzam coś innego a sama nie potrafię tego spełnić. Może brakuje osób, które powtarzałyby to mi? Nie wiem... Przykro mi z tego powodu... Hmm.... Ciekawe czy miałby ktoś na sumieniu moją śmierć?  Nie to, że chce się zabić czy coś, bo to nie wchodzi w grę, tylko tak się zastanawiam ile ludzi wtedy uświadomiłoby sobie ile złego  wyrządzili? Hmmm... naprawdę ciekawe. No, ale dość użalania się nad sobą, bo to i tak nie ma sensu. Nie wiem, sama nie wiem co się dzieje, ale prędzej czy później się okaże. Nie chce się kłócić, ale nie mogę żyć dalej w takim układzie. Ciężko mi z tym. Próbuje Ci to jakoś uświadomić, ale do Ciebie to słabo dociera. Nie słuchasz mnie, a szkoda, bo może by do tego nie doszło. Mam wrażenie, że wszystko kręci się wokół mnie,  mnie omijając. Powracają wszystkie złe wspomnienia... Nie potrafię być temu obojętna. Normalnie jakbym szła jakąś droga pełną smutków.... A może to przez pogodę ?  Może przez to jestem taka ponura? Chciałabym móc Cię dotknąć, pocałować, przytulić. Brakuje mi tego. Bardzo. Czuję, że się od siebie oddalamy i robi się miedzy nami coraz chłodniej. Coś znika.  Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Ja muszę wiedzieć konkretnie jak jest. Musisz mi to powiedzieć rozumiesz? Musisz.
Tak poza tym, to dziwnie się czuję pisząc to wszystko, bo wszyscy czytają moje smutki no i widzą, że coś jest nie tak, ale muszę. Muszę to gdzieś z siebie wyrzucić, bo nie wytrzymam. I myślcie sobie co chcecie na mój temat, ale jeżeli mi się dzięki temu robi lepiej to nadal będę to robiła, bez względu czy komuś się to podoba czy nie. I jednak chyba jadę do Płocka, chciałam żeby Kijan przyszedł, ale o dupa. 18-stkę ma u kumpla, a szkoda... A NA TEMAT EGZAMINÓW I ŚCIĄGANIA NA NICH SIĘ NIE WYPOWIEM. no i to chyba tyle. zostawię jeszcze jakieś zdjęcia, żeby nie było. Narazie.

środa, 7 grudnia 2011

„Szczęście mnie mija, bo wciąż: „mnie”, „mi”, „ja”...


Cześć. No to na chwilę dzisiejszą jestem po humanistycznym. Jakoś poszło, chociaż historia moim zdaniem dosyć trudna;/ Już sprawdziłam sobie i troszkę zadań źle zrobiłam.. z polaka lepiej poszło.  Jutro czeka mnie część matematyczno-przyrodnicza. Najbardziej obawiam się chemii;/ Przepraszam Monika, ze to powiedziałam, ale taka prawda.I Faktycznie Ola, długo nie gadałyśmy;/ Musimy to nadrobić koniecznie:) Hmmm... Zastanawia mnie pewna rzecz... Boicie się mnie? Kurde, bo ja już nie wiem jak to postrzegać... Po prostu jesteśmy z Magdą takie fajne, ze jak my coś powiemy to jest to święte o jej... Masakra jakaś. Nie potraficie się kierować własnym zdaniem? I czy ja komuś coś powiedziałam na temat kółka fotograficznego? Nie, więc nie wiem skąd takie przypuszczenia... Nie no,  super, każdy chciałby być mną. Fajnie, że mnie tak postrzegacie. Po prostu jednym zdaniem muszę być zajebista skoro są takie zachowania : D  Oj człowieki moje kochane... :) No a tak poza tym to znów jaram się happysadem. I zaczynam umierać, bo boli mnie brzuch;/  Kurde. Denerwuje mnie, że spoglądam ciągle na tą sama godzinę. 

przytul mnie cholernie mocno i pokaż innym jak to się robi,gdy oni nie są w stanie mi pomóc.

wtorek, 6 grudnia 2011

Kolorowy motyl.

No to mamy Mikołajki. Ogólnie chyba nie jest źle. Zadowolona jestem z prezentu, podoba mi się:) Zarówno tego od Natalki jak i od rodziców. Hmmm... Jutro egzamin z części humanistycznej... Oj, boję się... ale jakoś to będzie. Mam pewien nie do końca dobry pomysł... Zobaczymy czy wypali... W sumie to sama nie wiem, czy tego chce... zobaczę jeszcze. Co poza tym? Boję się o jedną z koleżanek... Nie wiem czy nie strzeliło jej do głowy coś głupiego... Kurde dziewczyno! Nie wiem... Spróbuję z Nią jeszcze porozmawiać na ten temat...I denerwuje mnie, że znów jedna z Was to czytających mnie kopiuje. Domyśl się. i Chyba znów mam wenę na jakąś piosenkę... Tak, napiszę coś.  Chciałam się wypowiedzieć na temat zachowania pewnych osób. Drażni mnie takie powierzchowne ocenianie innych. Jak już mówiłam kiedyś, miałam napisać coś o materializmie i teraz to robię. Nie rozumiem tego jak można oceniać ludzi "po metkach". Po prostu jest to dla mnie nie do zrozumienia. I obgadywanie z tego powodu też nie jest fajne. Irytują mnie te litościwe spojrzenia. Nie powinno oceniać się ludzi po tym w jakich chodzą ubraniach. Głupotą jest też dla mnie chęć zaimponowania innej osobie, nie byciem sobą. Kompletnie nie widzę w tym sensu. Jakaś masakra. Zawsze wyznawałam zasadę, że jestem sobą i albo to komuś odpowiada albo nie i to problem tego kogoś. Nie wiem po co udawać kogoś kim się nie jest czy próbować się do tego kogoś upodobnić. Jak dla mnie bezsens, no ale to tylko moje zdanie. Zostawiam kilka zdjęć i idę zająć się ta piosenką i powtórką  z historii.

niedziela, 4 grudnia 2011

Przetnij wszystkie liny i pozwól mi spaść.

Postanowiłam dodać jeszcze, że się poddaje. Róbcie co chcecie...

Obca?


Ehh... Nie było mnie tutaj wczoraj, bo nie miałam czasu.  Na początku dnia sprzątałam, później przejechali na "lekcje" po czym pojechałam do kościoła... taaa.. było kilka pomyłek, ale dałam radę, sama wymyślałam tekst na poczekaniu i jakoś poszło. Po powrocie męczyłam się z matmą...:( mam już przesyt tego..;/ Dziękuję Wojtek za pomoc i wytrwałe tłumaczenie mi ( godz 23 nie jest moją najlepszą porą). Dziś rano zaliczyłam zgon, no nieźle wszystkich tym wystraszyłam, no ale nie panuję nad tym, nie sądziłam, że stracę przytomność... No jak  teraz tak na to popatrzę to dzisiejszy dzień od samego początku nieciekawie się zaczął. Później też czekało mnie wiele różnorakich sytuacji, Najbardziej rozbawiła mnie sesja. Spoko, nie mają własnego domu, looz xd I strasznie mnie boli, że czuję się w tej rodzinie jak obca. Nie otrzymaliśmy  za grosz  szacunku.Nie znoszę tych przybłąkanych  panienek. Przykro mi, że tak się dzieje, że obcy są traktowani lepiej niż ja. Muszę to przetrwać. Dziewczyny będą starsze to może zrozumieją w czym rzecz. Przynajmniej mam taką nadzieję. No i w tym temacie to chyba tyle.Czeka mnie jeszcze masa nauki dziś, ale tak mi się nie chce za to zabrać, że głowa mała. Musze jeszcze napisać rozprawkę z polskiego, nauczyć się na wos i angielski... Straasznie, ale to strasznie mi się nie chce... A szczególnie z wosu... Po co ja mam się uczyć skoro i tak pewnie dostanę 3.... Już mam powoli tego dosyć... Ona za dużo od nas wymaga... Chyba muszę z nią na ten temat porozmawiać... Hmm.... Zobaczymy jeszcze. Dziś dodam to nagranie, o które prosiłam Magda. Trochę się  nim pobawiłam, ale niestety nie miałam drugiego głosu, dlatego musiałam wykorzystać się podwójnie. Nie patrzcie na zdjęcia, wstawione byle jakie, byleby powstał film. No i to chyba na razie tyle, w razie mi się coś przypomni to najwyżej dodam później. Miłego słuchania, pa;* <3

http://www.youtube.com/watch?v=ciHU8iEfPPQ

piątek, 2 grudnia 2011

Uczucia kierują mnie do Ciebie.

Właśnie skończyłam rozmawiać z Niuśkiem. Zrobię tak jak mi "doradziłeś" . Wiem, że to było na odczepkę, ale wybaczam, bo wiem, że bywam męcząca, a czasem nawet bardzo.Także postanowiłam, raz na zawsze skończyć z fotoblogiem. Czy mi się to uda? Nie wiem... zobaczymy. Mam do tego z lekka sentyment, dlatego nie usuwam konta, wszystkie zdjęcia i notki zostają, chociażby dla wspomnień. Chcę pokazać bloga tym, którzy go jeszcze nie czytali, może choć odrobinę, zastanowią się czasem nad sobą. Nie piszę go po to, aby kogoś obrażać czy coś w tym stylu, po prostu piszę wszystko co mi leży na sercu i co tak na prawdę myślę. Mam nadzieję, że moje słowa nikogo nie zranią. Nie robię tego ze złości, raczej po to żeby sobie w pewnym stopniu ulżyć. Uspokaja mnie to. No i to chyba na tyle w tym temacie. Chciałam jeszcze powiedzieć, że poznałam w sieci nową dziewczynę;) No wszystko to zasługa muzyki. Bardzo sympatyczna i otwarta dziewczyna. Miało mi się rozmawiało i mam nadzieję, że jeszcze nie raz powtórzymy podobną konwersację;) Podziwiam Was za to, że  nie ma między Wami zazdrości i rywalizacji. Chciałabym, żeby wszystkie koleżanki tak się traktowały, niestety tak nie jest. Nie ukrywam, że zauważyłam to wśród kilku osób, czego się kompletnie nie spodziewałam. Trochę mi przykro, ale jakoś to będzie. Poza tym jestem dość podirytowana, bo pękła mi struna w gitarze i nie mogę jutro zagrać na Mszy, a już nastawiłam się na to psychicznie. Musze się jeszcze zastanowić jak rozplanować jutrzejszy dzień. Zobaczę, chociaż bez mojej gitary nie będzie mi wcale tak prosto coś pokazywać. Jeśli tylko dobrze rozplanuję czas to dam radę. A i chciałam jeszcze dodać , że denerwują mnie te młode panienki, które szukają starszych koleżanek, a gdy ta nie ma ochoty być jej znajomą to młoda zaraz jeździ przekleństwami i swoimi gównianymi mądrościami. Mówię to do ogółu, nie chodzi akurat o mój konkretny przypadek. No i myślę nad kupnem bransoletki. Hmmm... chyba się na jakąś zdecyduję. I czekam Wojtek czy podołasz zadaniu i stworzysz to cudeńko;)  No to chyba na tyle.
Ps. Miałam dodać jakieś swoje nowe  nagranie, ale gitara jest niesprawna, więc zostawiam Wam zdjęcie, chyba ze skajpaja. Cya.

czwartek, 1 grudnia 2011

Przedwczoraj się szybko zwinęłam, bo okazało się, że mam spotkanie ze znajomymi. Było sympatycznie, chociaż stwierdzono, że mam złowrogie spojrzenie. hmm... możliwe, nie zaprzeczam. Wczoraj wgl mnie na kompie nie było, także nic nie pisałam. A dziś o czym mogę napisać? Sama nie wiem... Może o tym, że też mam problemy? Że nikt poza mamą chyba tego nie zrozumie? Niee chyba nie. I tak nie ma to sensu. W końcu co to wgl kogoś obchodzi... Lepiej, żebym opinia była nadal taka sama. Wiecie co jest najlepsze?  Ciągle z kimś rozmawiam, staram się ich wspierać, radzić i nawet chyba wychodzi to na dobre, ale sama nie potrafię poradzić sobie z własnymi problemami. Wszyscy oczekują ode mnie wsparcia i czasem zarzucają mi, że się kimś nie zainteresowałam, ale nie dam rady wszystkich ogarnąć, tym bardziej jeżeli ktoś sobie tego nie życzy.Nie chodzi o to, że oczekuję czegoś od kogoś, zastanawia mnie tylko czemu ja znam rozwiązania na problemy innych a na swoje nie? Powoli zaczynam psychicznie nie wyrabiać. Jest mi coraz ciężej, ale damy radę. Nie poddam się tak łatwo! Masz mnie i zawsze damy sobie radę. Nawet wtedy, gdy jest nam ciężko. Mam nadzieję, że kiedyś przeczytasz tego bloga i zrobi Ci się lepiej na sercu. Wiem, że jesteś silna i razem wszystko przetrwamy... Myślę, że w tej chwili szczerość jest najważniejsza. Cieszę się, że to rozumiesz i mówisz mi co Cię dręczy. Tak wgl szczerość jest chyba najważniejsza w ogólnym znaczeniu. W przyjaźni powinno to stanowić fundament. Sądzę, że związek też musi być zbudowany na szczerości. Wreszcie to zrozumiałam. I chcę się tego trzymać bez względu na wszystko. W pewnym sensie zaczynam nowy etap, ale o tym może innym razem. Wracając do szczerości w związku: moim zdaniem nie powinno być sytuacji nie jasnych. Ważna jest wierność. Nie rozumiem jak można kochać kilka osób na raz. Skoro już wybierasz swój "miłosny obiekt" to na co Ci poboczne romanse? Dość nietypowa zagrywka. Myślę, że w końcu to się i tak wyda. Poza tym trzeba się zdecydować kogo tak naprawdę kochamy. Chociaż... sądzę, że w obydwu przypadkach nie możemy mówić o miłości... To po prostu jakieś nastoletnie zagrania. Zauroczenie przeobrażone w rutynę. Jak dla mnie bez sensu, ale róbcie jak chcecie. Wasza sprawa. Przemyślcie to sobie dokładnie.
Muszę oddać Natalce ćw. z WOSU . Nie wiem jak to uczynie, bo nie idę jutro do szkoły ale spoko. Coś wykombinuję.
 I kurde boję się, boję się jak cholera. Nie wiem co to będzie. Nie chce patrzeć w przyszłość...

wtorek, 29 listopada 2011

Peeeewnie.

Cześć. Dziś chyba nie będzie za długo. Tak jakoś weny nie mam;/ Wczoraj mnie nie było, bo uczyłam się z geografii i biologii... Z geografii sprawdzian bardzo trudny moim zdaniem... Dziś mogę zaszaleć i poszperać trochę w necie, bo jutro w miarę spoko lekcje. Chociaż ten rok szkolny jak na razie jest tragiczny. Tyle nauki, że w głowie się przewraca... No ale... jakoś to będzie. Trzeba to ogarnąć, bo próbne już od 6 grudnia. Zajebiście, normalnie nie mogę się doczekać...ale  mniejsza z tym. zapewne nie tylko ja mam takie odczucia. Zmieniając temat to mogę powiedzieć, ze dostałam od mamy nową książkę, którą mam zamiar zaraz zacząć czytać. Chmielewska zapowiada się dobrze, zobaczymy jak się będzie czytało. (  tak wgl to polecam książki Cobena, jeśli ktoś lubi kryminały z nutką tajemnicy). Tak poza tym to jutro mam umówionego dentystę. Powiedzmy, że jakoś się tym specjalnie nie przejmuję, mam nadzieję, że będzie tak miło jak ostatnio.  Prezent na mikołajki już zamówiony, zostało tylko czekać, aż przyjdzie.
Z kinem to niegłupi pomysł. Chętnie wyskoczyłabym na jakiś dobry film. Trzeba  zorganizować paczkę. No i co tam jeszcze? Hmmm... a no. już wiem! Zdenerwowała mnie sytuacja na wf. Kiedyś tam nie wyrobie i naprawdę kolesiowi pocisne. Miarka się przebierze. Nie będzie już tak miło. Ja sprawy dopilnuje. Ogólnie to jestem padnięta. Miałam się przespać . o ide. pa.

niedziela, 27 listopada 2011

ABSURD "O PROBLEMIE WYRAŻANIA UCZUĆ".

Przeznaczenie? Hmm... może mama ma rację... Cieszę się, że porozmawiałyśmy. Brakowało mi takich rozmów... Ciężko było się przezwyciężyć, ale warto było. Naprawdę mi pomogłaś. To wszystko co mówiłaś... to ma sens.Uwielbiam jak mi opowiadasz o swoim życiu... Szkoda, że robisz to tak rzadko. Naprawdę dało mi to do myślenia i chyba wyznaję taką zasadę jak moja mama. Trochę to dziwne... Życie pisze nam różne scenariusze, jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Fakt faktem możemy tego czasem nie dostrzegać jednak coś w tym jest. I tak, wierzę w przeznaczenie. Jeżeli jest nam coś dane to za wszelką cenę będzie to spełnione. Wiele rzeczy sobie dziś uświadomiłam. Wina leży po obu stronach.Mam nadzieję, że już nie będzie tych cholernych niedomówień. Dobrze jeśli w związku jest szczerość, jednak czasem potrzebne są kłamstwa, bo prawda boli i to bardzo. Właśnie to miałam na myśli pisząc, że są kłamstwa,które lepiej czasem zachować dla siebie... Nie myślę tutaj akurat o sobie...To nie jest sytuacja, w której ja się znalazłam, jednak szczerze współczuję tej osobie i mam nadzieję, że rozstaniecie się w zgodzie a prawda nigdy nie wyjdzie na jaw...( nie pytać o kogo i o co chodzi). Zauważyłam, że każdy interpretuje moje słowa na swój sposób. Nie wiem do końca czy dobrze, bo czasem można się nie zrozumieć.

Nie mam nosa, ale spoko.



Podsumowując: Zrozumiałam swój błąd. Postaram się już go więcej nie popełnić.Cieszę się, że mam taką mamę, z którą mogę naprawdę szczerze porozmawiać o wszystkim.Zaczyna mnie rozumieć. Cieszę się, że mam tą garstkę osób, na które mogę liczyć.Cieszę się, że mam Ciebie Wojtek, dziękuję  za to, że jesteś ( i nawet jak się na Ciebie złoszczę i Ci ubliżam to i tak Cię kocham). Teraz muszę się skupić głównie na nauce. Jest niedziela,14:13 ja jeszcze nie jestem na jutro nauczona, ale spoko, zaraz się za to biorę. Już chyba wybrałam szkoły, do których będę składała papiery. Mam tylko nadzieję, że egzamin pójdzie mi na tyle dobrze, żeby dostać się na ten wymarzony kierunek. W każdym bądź razie będę się starała. Piosenkę prawie skończyłam, odrobinę ją dopracuję i może Wam pokażę, zobaczymy. Staram się poukładać w swoim życiu, ale jak na razie to nie ma to większego sensu;/ Zobaczymy jak to będzie. Zwijam się uczyć z angielskiego i uzupełnić ćw z wos'u. I mam pewien perfidny plan... Pomyślę nad nim, a teraz cześć.

sobota, 26 listopada 2011

I myślisz, że niby kim jesteś?!

Cześć. Pozmieniałam tu troszkę, wydaje mi się, że jest lepiej, a jak mnie złapie wena to pozmieniam jeszcze inaczej.
Na fbl wypowiedziałam się co myślę o tym, że  mnie obgaduje wiele osób, także jak już mówiłam, mam na  to wywalone.
Dziękuję Oli za wczorajszą jak i dzisiejszą rozmowę. Cieszę się, że Ci się układa. Wreszcie. Mam nadzieję, że ten dupek tego nie spieprzy.Tak, uważam, że to dupek. Skrzywdził Cię już wiele razy, ale tak przeczuwam, że chyba wreszcie zaczyna traktować Cię poważnie.Wiem, że przy nim czujesz się szczęśliwa. Mam nadzieję, że już zawsze będziemy mogły śmiać się z naszej głupoty i że nie będziemy już nigdy płakać. Chociaż myślę, że to nierealne, bo My często płaczemy ze śmiechu;) No także, chciałam Ci za wszystko podziękować... Za to, że jesteś ze mną, gdy tego potrzebuję i nie pytając o to co się stało pocieszasz mnie. Naprawdę mogę na Ciebie liczyć. Dziękuję.
A co u mnie? Wszystko legło w gruzach. Poczułam się tak okrutnie, tak źle... Nie wiem, co kierowało Tobą i czy jesteś świadomy tego co zrobiłeś, ale naprawdę to mnie zabolało... Bardzo... Sama nie wiem co o tym myśleć. To było tak podłe, że chyba nikt mnie tak jeszcze nie potraktował. Nie wiem czy jestem w stanie Ci wybaczyć...Kocham Cię, ale nic już nie będzie takie samo.... za bardzo mnie skrzywdziłeś. Muszę to wszystko przemyśleć... Chcę trochę czasu pobyć sama... Nie pytajcie mnie co się stało, bo i tak nie powiem. Przykro mi. + na domiar złego tata nie rozmawia ze mną już kilka dni. Po prostu bajka.
Aha. Miałam napisać coś o materializmie, ale to może innym razem. Poruszę tylko temat zachowania Sylwii i Edyty. Zaskoczyłyście mnie. Zrobiło mi się nawet przykro... Czemu zrobiłyście z tego taką tajemnicę? Przecież nie zabiorę Wam tych piosenek... Super, że wszyscy dookoła wiedzieli, a ja nie... Myślę, że potraktowałyście mnie w tej chwili trochę nie halo, ale jak uważacie.
Idę napisać jakąś piosenkę i pograć na gitarze.
Do jutra.

środa, 23 listopada 2011

Nieszczerość.

ok, jestem z powrotem.  Super. Samochód się zepsuł. Dziwny zbieg okoliczności... Najpierw zepsuło się ogrzewanie, zamarły szyby, nic nie było widać , więc miałyśmy z mamą nigdzie nie jechać, ale jednak ruszyłyśmy w  drogę. Po drodze okazało się, że mama nie zabrała portfela. Wracać do domu? Niee.. Są w samochodzie dokumenty taty. No więc jedziemy, chęć zmiany biegu... Pyk. Pękła linka... i po sprzęgle... Także może miałyśmy nie dojechać do tego Strzegowa? No bo w sumie w połowie drogi sholowano nas do domu...Ciekawa historia.
Jutro dyskoteka. Teraz to już sama nie wiem czy iść... Tak jakoś chyba nie mam ochoty... No nie wiem, zobaczymy. Miałam dobry humor, aż do teraz. Jak zwykle rodzice potrafią zszarpać nerwy...Mniejsza o to samo, samo przejdzie.
Chcielibyście żebym ujawniła Wam moje wszystkie sekrety? Co chcielibyście usłyszeć? Myślicie, że bylibyście na to gotowi? Nie sądzę. Potrzebuję jakiejś opowieści, w której mogłabym  powiedzieć to co na prawdę czuję... Wiele by tam można było opisać... Te problemy, które można było rozwiązać i błędy, których można było nie popełniać. Zaczyna mi się to wszystko nudzić... Ta rutyna. Ciężar jaki dźwigam każdego dnia. Zaczyna to to po mnie spływać. Teoretycznie mam zaufanie do kilku osób, ale praktycznie nie ufam nawet sobie. Ta nieszczerość , która rządzi światem jest przygnębiająca. Zastanawiam się nad tym coraz bardziej poważnie... A co by było gdyby wszyscy mówili prawdę? Jak wtedy wyglądałby świat? Zapewne nieciekawie... Może niech zostanie tak jak jest. Są kłamstwa, które czasem lepiej zachować dla siebie.
Miło było dziś, kiedy Ola do mnie zadzwoniła i porozmawiała ze mną... Ucieszyła mnie tym telefonem. To było bardzo miłe z jej strony. Mimo sporej różnicy wieku między nami, świetnie się dogadujemy. Jest bardzo dojrzała jak na swój wiek.+ przed chwilą znów się ostro zdenerwowałam. Super. Najlepiej się spić. Rób tak dalej. I to nie ja je**e fochami. Po prostu nie toleruję takiego stawiania sprawy. I mam nadzieję, że to zrozumiesz. Koniec notki. Brak ochoty na dalsze pisanie.
aa i denerwuje mnie tego ciągle mizianie się Słonia i Sylwii. Weźcie przestańcie. Już mam przesyt tego. Róbcie to sobie tak jakoś wtedy jak jesteście sami. Przy wszystkich to jest sie na luzie, ze wszystkimi a nie sie migdali i jest się w odlocie....

Taśma profesjonalna.

Wczoraj nic nie napisałam, przepraszam, wiem , że kilka osób, które czytają bloga liczyły, że coś napiszę, ale cały dzień się uczyłam. Pierwszy raz chyba się uczyłam z historii... No z  reguły to się nie uczę, po prostu to wiem, jednakże tym razem pojawiło się dość dużo wydarzeń jak na jeden okres i musiałam to sobie poukładać. Nie ukrywam również , że uczyłam się jeszcze z angielskiego tej cholernej odmiany... Ale jakoś dałam radę i zajebiście jest wgl nie ściągać. W  sumie to polecam. Jak wrócę do  domu to dokończę, na razie zmykam na Strzegowo.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Moja bajka.





















Miszcz PAINTA.

Kolejna dawka zdjęć. Chyba już ostatnia. I ciekawy incydent na wosie...ale o tym to innym razem, trzeba się z niemca pouczyć;)