czwartek, 1 grudnia 2011

Przedwczoraj się szybko zwinęłam, bo okazało się, że mam spotkanie ze znajomymi. Było sympatycznie, chociaż stwierdzono, że mam złowrogie spojrzenie. hmm... możliwe, nie zaprzeczam. Wczoraj wgl mnie na kompie nie było, także nic nie pisałam. A dziś o czym mogę napisać? Sama nie wiem... Może o tym, że też mam problemy? Że nikt poza mamą chyba tego nie zrozumie? Niee chyba nie. I tak nie ma to sensu. W końcu co to wgl kogoś obchodzi... Lepiej, żebym opinia była nadal taka sama. Wiecie co jest najlepsze?  Ciągle z kimś rozmawiam, staram się ich wspierać, radzić i nawet chyba wychodzi to na dobre, ale sama nie potrafię poradzić sobie z własnymi problemami. Wszyscy oczekują ode mnie wsparcia i czasem zarzucają mi, że się kimś nie zainteresowałam, ale nie dam rady wszystkich ogarnąć, tym bardziej jeżeli ktoś sobie tego nie życzy.Nie chodzi o to, że oczekuję czegoś od kogoś, zastanawia mnie tylko czemu ja znam rozwiązania na problemy innych a na swoje nie? Powoli zaczynam psychicznie nie wyrabiać. Jest mi coraz ciężej, ale damy radę. Nie poddam się tak łatwo! Masz mnie i zawsze damy sobie radę. Nawet wtedy, gdy jest nam ciężko. Mam nadzieję, że kiedyś przeczytasz tego bloga i zrobi Ci się lepiej na sercu. Wiem, że jesteś silna i razem wszystko przetrwamy... Myślę, że w tej chwili szczerość jest najważniejsza. Cieszę się, że to rozumiesz i mówisz mi co Cię dręczy. Tak wgl szczerość jest chyba najważniejsza w ogólnym znaczeniu. W przyjaźni powinno to stanowić fundament. Sądzę, że związek też musi być zbudowany na szczerości. Wreszcie to zrozumiałam. I chcę się tego trzymać bez względu na wszystko. W pewnym sensie zaczynam nowy etap, ale o tym może innym razem. Wracając do szczerości w związku: moim zdaniem nie powinno być sytuacji nie jasnych. Ważna jest wierność. Nie rozumiem jak można kochać kilka osób na raz. Skoro już wybierasz swój "miłosny obiekt" to na co Ci poboczne romanse? Dość nietypowa zagrywka. Myślę, że w końcu to się i tak wyda. Poza tym trzeba się zdecydować kogo tak naprawdę kochamy. Chociaż... sądzę, że w obydwu przypadkach nie możemy mówić o miłości... To po prostu jakieś nastoletnie zagrania. Zauroczenie przeobrażone w rutynę. Jak dla mnie bez sensu, ale róbcie jak chcecie. Wasza sprawa. Przemyślcie to sobie dokładnie.
Muszę oddać Natalce ćw. z WOSU . Nie wiem jak to uczynie, bo nie idę jutro do szkoły ale spoko. Coś wykombinuję.
 I kurde boję się, boję się jak cholera. Nie wiem co to będzie. Nie chce patrzeć w przyszłość...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz