piątek, 9 listopada 2012
Nigdy nie widziałem światła w swoim życiu
Jak nocny pies, zbłąkany
Choć w twoich słowach prawdy nie słyszałem
Dzięki tobie jestem, kim być chciałem
Czasami nie wiem jak mam się zachować
Ciągle szukam siebie
Chciałbym podążać za tym, co czuje
Nie poznam prawdy, gdy nie spróbuje
Gdy nie będę sobą
Bez twych słów, bez twych rąk
Nie ma mnie
Mimo tylu pomyłek
I tak będę z tobą
Mimo tak wielu granic
I tak będę z tobą
Mimo tylu nieznanych
I tak będę z tobą
I tak będę sobą
Wielu jest takich, którzy chcą mnie zmienić
Po prostu ich wysłucham
Ciągle miotany ze skrajności w skrajność
Wiesz, tak dobrze znam to
Mimo tylu pomyłek
I tak będę z tobą
Mimo tak wielu granic
I tak będę z tobą
Mimo tylu nieznanych
I tak będę z tobą
I tak będę sobą
W oczy mi patrz zamiast w księżyc
Przecież wyciągasz mnie z mroku
Wyczuwam twoje zwątpienie
Podam ci teraz swą dłoń
Mimo tylu pomyłek
I tak będę z tobą
Mimo tak wielu granic
I tak będę z tobą
Mimo tylu nieznanych
I tak będę z tobą
I tak będę sobą
Booże jak ja się zakochałam w tym tekscie... no naprawdę jakoś tak mi się cholernie spodobał, że odpadam przy nim. To jedyne co mnie koi. Muzyka jest dla mnie wszystkim. Nie wyobrażam sobie co bym zrobiła bez muzyki. I mam taką ochotę teraz śpiewać, że o jej... Ogólnie to nie jest ze mną źle i nie chce z nikim gadać na ten temat. Sama sobie dam radę. Fakt faktem jest mi trochę smutno, kiedy zostaję sama, ale przyzwyczaiłam się. Wgl życie jest takie posrane. W sumie to wychodzi na to, że mało co nam się od życia należy. Niestety... I chociaz Nam się wydaje, że jesteśmy o krok od bycia usatysfakcjonowanym z tego co Nas spotyka i nagle to wszystko się rujnuje...
środa, 7 listopada 2012
18%.
Tak się wszyscy stęsknili za moim pisaniem? W sumie ja też lubię czytać życie innych, jakkolwiek to brzmi. Nie wiem co mam pisać, dawno tego nie robiłam i wyszłam z wprawy. Nie ma sensu pisać o szkole, bo to nieistotne, nudne i denerwujące. O miłości? To raczej takie oklepane i w ogóle. O wierze? To raczej nie ma znaczenia. O, może o moich planach na przyszłość? To ja sobie wyobrażam siebie jak przesypiam całe życie. Mogłabym spać i spać i spać. Jutro wybieram się do kina, ale nie wiem co z tego będzie. Muszę zahaczyć jeszcze o Rossman. A no i tak za pamięci- to, że żujesz gumę to wcale nie oznacza, że nie wyczuje od Ciebie fajek...I to był zdecydowanie ciężki weekend. Wizja galowych 3 akademii w poniedziałek mnie przeraża, ale +30 nie zaszkodzi. Coraz lepiej się orientuje na mieście, więc nie jest, aż tak źle. Poza tym jest już późno więc czemu ja jeszcze nie śpie?! Obejrzałabym jakąś fajną komedie teraz. Aaaaaa. haahhaa! Jak się dziś dowiedziałam o tej akcji to zaczęłam się śmiać na środku ulicy. Boooże! Jaka ofiara... Nie wiem co to z tej dziewczyny będzie.... Słabo to widzę. I mam nową wizje, świetny pomysł, który koniecznie muszę zrealizować. Jak mi się uda to już w ten weekend. I Koniecznie potrzebuje jakichś nowych zdjęć, ale mam cholerny brak czasu i cholernego lenia! Może wy macie jakieś pomysły na posty? Bo ja jakoś nie mam weny. Znaczy... Nie mam jakoś natchnienia na myślenie...;/ Ogólnie to w głowie mi tylko siedzą 2 osoby, które nie powinny mieć ze sobą nigdy doczynienia. I planuje tatuaż ale ciii;p
wtorek, 6 listopada 2012
Na życzenie.
Zagląda tutaj ktoś jeszcze? Bo ja przyznam szczerze, że rzadko. Ani nie mam czasu, ani natchnienia. W sumie tytuł posta mówi sam za siebie. Piszę na życzenie, bo sumie należy Ci się to. Praktycznie dzięki rozmowom z Tobą staram się normalnie funkcjonować... Co u mnie? Może nawet się i pozmieniało. Nawet chyba nie wiecie co u mnie. Ogólnie to za dużo bym musiała napisać, żebyście ogarnęli połowę chociaż, więc nie ma to za bardzo sensu. Bla, bla, bla głupie gadanie. Też macie czasem takie uczucie, że dociera do was informacja, że tak naprawdę nie możecie szczerze porozmawiać z ludźmi, na których szczerze liczyliście? Wgl nie ogarniam tego jak bardzo odizolowałam się od świata. Za cholerę nie potrafię zaufać, ani się otworzyć. Jestem podejrzliwa na każdym słowie. Chyba zbyt duże konsekwencje wynikły z tego mojego "zaufania". W każdym bądź razie staram się jakoś sobie radzić tak w szkole jak i w domu czy towarzystwie. Zaczynam sobie uświadamiać, że moja złość niczemu nie służy i nie warto jest mi się denerwować, i chociaż może sama sobie to wmawiam to zaczynam w to wierzyć. Jestem już zmęczona całym tym chaosem w moim życiu i wszystkim tym co mnie przytłacza. Mam dopiero 16 lat i nie powinien być to wiek, który będę wspominać jako ciągły stres. Powinnam się wziąć za siebie jakkolwiek to brzmi i jakoś powoli ogarnąć to co dzieje się w moim życiu, chociaż tak z grubsza. Miło, że nie umiem jeszcze tych cholernych zwrotów z angielskiego. W piątek, jak tylko wrócę do domu, zaszywam się w swoim pokoju z dala od wszystkiego i wszystkich. Potrzebuję chwili wytchnienia. Chciałam zmian to je mam. Czy wyszły mi na dobre? Podobno tak. I też chciałabym być z siebie tak dumna jak Wy jesteście. Mam przemęczony organizm podobno. Najbardziej przemęczony to jest rozum i serce. Reszta jakoś daje radę. Czy obojętność jest rozwiązaniem wszystkiego?
Subskrybuj:
Posty (Atom)