poniedziałek, 6 lutego 2012

zaśnij, dotyk mój Cię zbudzi.

Daleko są te ręce, nie mogą już Cię dotknąć,
 Ale patrz na serce, ono zawsze bije mocno.



   15.42 zaczynam pisanie, zobaczymy ile mi się zejdzie. Ciekawa dziś akcja z przedawkowaniem. Laska ma dobitnie sprany mózg. Truć się... bardzo mądre posunięcie. Alee. Jej sprawa. ja płakać nie będę. Czeka mnie dziś romans z wosem i matmą. Yep. Matma-.- Nawet na bio mnie załatwiła. Tam gdzie się matma pojawia to ja poległam.  Wypadałoby jeszcze ogarnąć geografię  i napisać z polaka. Z polaka poleci szybko, najtrudniej chyba będzie mi się zabrać za wos. Hmmm... a z niemca coś było? Jakiś sprawdzian może będzie? Mam nadzieję, że nie... Ogólnie dzień nie był zły. Nie będę się żaliła o wczorajszej akcji, bo znów zbiorę opieprz także nie warto. W sumie kto miał o tym wiedzieć to wiedział. I cholernie się cieszę, że w najtrudniejszych dla mnie chwilach rodzice są ze mną i mnie wspierają. Chociaż czasami mnie dołują to potrafią mnie też wesprzeć. No, poza tym to upatrzyłam zajeebistą walentynkę.  I trzeba dziś z Charzunką to piwo wypić. Kurdee szczęściara!  Szczerze? Mam ochotę zrobić coś głupiego. W sumie to wczoraj to zrobiłam, ale myślę raczej o czymś innym. Aaa i dzięki Charzunka za ciekawe popołudnie. Akcja z Dominiką w sumie  też była niezła. No i co tam jeszcze? Chyba biorę się za naukę. Mam ochotę naa kąpiel i to wielką, ale zimno... a może jednak? Hmm... Chyba tak własnie zrobię. Także zmywam się. Może jeszcze wpadnę wieczorem, ale nie obiecuję. 15.58

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz