Cześć. Od pewnego czasu dręczą mnie pytania, na które chyba nadal nie potrafię odpowiedzieć. Mianowicie: jaki jest sens w sprawianiu sobie bólu, robieniu krzywdy? Problem dość popularny, a może nawet "modny". Ciągle się z tym spotykam. Chciałabym wiedzieć co kieruje takimi osobami. Z tego co pamiętam to poruszałam już podobny temat, ale nawiążę do tego raz jeszcze, może do kogoś dotrę. NIKT NIE JEST IDEALNY! Zacznijmy od tego. Każdy ma jakieś wady i zalety. Nie ma opcji, że będziemy zawsze najlepsi. (chyba, że ktoś ma bardzo wysoką samoocenę to tak myśli). Jest wiele powód dlaczego się ranicie, ale moim zdaniem nie jest to sposób na rozwiązanie problemów. Uwierzcie mi, że u mnie też wcale nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Z resztą pewnie jak u większości z Was, ale radzę sobie z pokonywaniem przeciwności w inny sposób. Nie wiem co chcecie tym osiągnąć. Chyba każdy coś innego. Jedni chcą zwrócić na siebie uwagę, innym sprawia to przyjemność inni zaś chcą spróbować. Jak dla mnie to totalna głupota. To jest Wasze życie i nie będę w nie ingerować, ale zastanówcie się nad tym. Tymczasem ja biorę się za pisanie prac z polaka i ewentualnie za matematykę. I leże ze śmiechu z tego jego ślubu.I nie podobają mi się te piosenki na angola. Trzeba wymyślec coś innego. A fizyka z dyrektorem zapowiada się ciekawie. Cześć.
STO LAT! STO LAT!
SETNY POST!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz