środa, 29 lutego 2012

Niezręczna chwila.

Cześć. Od pewnego czasu dręczą mnie pytania, na które chyba nadal nie potrafię odpowiedzieć. Mianowicie: jaki jest  sens w sprawianiu sobie bólu, robieniu krzywdy? Problem dość popularny, a może nawet "modny".  Ciągle się z tym spotykam. Chciałabym wiedzieć co kieruje takimi osobami. Z tego co pamiętam to poruszałam już podobny temat, ale nawiążę do tego raz jeszcze, może do kogoś dotrę. NIKT NIE JEST IDEALNY! Zacznijmy od tego. Każdy ma jakieś wady i zalety. Nie ma opcji, że będziemy zawsze najlepsi. (chyba, że ktoś ma bardzo wysoką samoocenę to tak myśli). Jest wiele powód dlaczego się ranicie, ale moim zdaniem nie jest to sposób na rozwiązanie problemów.  Uwierzcie mi, że u mnie też wcale nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Z resztą pewnie jak u większości z Was, ale radzę sobie z pokonywaniem przeciwności w inny sposób.  Nie wiem co chcecie tym osiągnąć. Chyba każdy coś innego. Jedni chcą zwrócić na siebie uwagę, innym sprawia to przyjemność inni zaś chcą spróbować. Jak dla mnie to totalna głupota. To jest Wasze życie i nie będę w nie ingerować, ale zastanówcie się nad tym. Tymczasem ja biorę się za pisanie prac z polaka i ewentualnie za matematykę. I leże ze śmiechu z tego jego ślubu.I nie podobają mi się te piosenki na angola. Trzeba wymyślec coś innego. A fizyka z dyrektorem zapowiada się ciekawie. Cześć.


STO LAT! STO LAT!
SETNY POST!

niedziela, 26 lutego 2012

coraz trudniej wyczuć kłamstwa mieszające się w codzienności.






























Siemanko. Właście wróciłam od Charzunki. Spooro zdjęć mam. Powiem nieskromnie, że nieźle wyszły. Zostawię Wam kilka i  i pewnie będę zmykać, bo mam mieć dziś wieczorem gości, także  muszę  jeszcze ogarnąć pokój i zaliczyć kąpiel i romans z angolem. Zdjęcia dodaje bez jakichkolwiek przeróbek, bo nie mam za bardzo na to czasu. Także cześć.

sobota, 25 lutego 2012

i nie pomyślałabym nigdy, że tak cholernie szybko przywiąże się do Ciebie.

Ale, że niby ja?
Cześć. Nie dospałam się i nie mam za bardzo humoru. Niedawno skończyłam oglądać bardzo romantyczny film "Księżniczka i żołnierz". Spodobał mi się. Lubię takie romantyczne historie. Kurcze no jestem wredna i nielitościwa, ale jak słyszę o sobie takie słowa to mnie to boli, ale o tym może innym razem. Ostatnio zapytałam Biedro czy wierzy w przeznaczenie. Ona stwierdziła, że nie wierzy w przeznaczenie, bo wierzy w Boga. Czy jedno musi wykluczać drugie? Nie chcę, żebyście mnie postrzegali jak jakąś zimną i oschłą ateistkę. Nie mówię, że nie wierzę w Boga. Jestem wychowywana w rodzinie katolickiej, jestem chrześcijanką i nawet staram się przestrzegać "prawa Bożego", ale to wcale nie znaczy, że mam ślepo brnąć w to co mi się wmawia. Nie wierzę w kościół. W rolę księży czy biskupów. Nie mówię o wszystkich, bo niektórzy są naprawdę z powołania i kochają Boga i innych ludzi, ale niektórzy są po prostu bezczelni i zachłanni. Nie widzę przyszłości w kościele.  Dlaczego nasza wiara jest taka droga? Nie rozumiem jak można brać pieniądze za udzielanie sakramentów? Za przyjęcie dziecka do "domu Bożego" krzyknąć sobie 4 stówki. Dlaczego głoszone przez kościół prawdy są sprzeczne z prawdą Boga? Dlaczego inne ewangelie zostały zniesławione? I czemu została zatajona prawda? Kościół żyje  w kłamstwie. Księża nie świadczą prawdy, sami popełniając jedne z cięższych grzechów. Tak jak mówiłam, ja nie mówię, że nie wierzę w Boga, bo tak nie jest. Każdy w coś wierzy. I jeżeli spotkała by mnie jakaś ciężka sytuacja na pewno modliłabym się o cud, ale jak czasem popatrzę na tych, którzy są bardzo wierzący i praktykujący to aż mi wstyd. Wstydzę się, że tacy ludzie mogą powiedzieć, że wierzą w Boga. Nie chcę tutaj nikogo obrazić, bo to nie na tym polega, ale zastanówcie się tak porządnie, czy możecie powiedzieć, że naprawdę wierzycie w Boga. Czy robicie wystarczająco wiele, aby się z Nim zjednoczyć. Ja może nie święcę przykładem, bo ostatnimi czasy rzadko bywam w kościele, ale przecież Bóg jest wszędzie i mogę sobie z Nim porozmawiać gdzie tylko chcę. Mam nadzieję, że dobrze zrozumieliście mój post.
Może napiszę jeszcze coś później, ale nie wiem jak będzie z moim humorem. Cya.

tęsknota to chyba najdziwniejsze uczucie na świecie. z jednej strony obumierasz, nie możesz funkcjonować normalnie bo jest tak silna, a z drugiej strony to dzięki niej uświadamiasz sobie jak bardzo kogoś kochasz..

środa, 22 lutego 2012

Co sprawia, że człowiek zaczyna nienawidzić sam siebie?

Siemanko. Rzygam już tą całą miłością wokół. Po prostu jak czytam jak to wszystkim jest wspaniale, jacy to oni są kochani, romantyczni i słodcy to mi się normalnie żyć odechciewa. Jak dla mnie to lekki przesyt. Ciągle w koło o tym samym. Powoli staje się to nudne i monotonne. Albo odwrotnie: ahh jak mi źle, znów jestem sam, o jaki ja biedny, żadna mnie nie chce;(((. Moim zdaniem żałosne. Jak dla mnie jest to lekka przesada. Nie lubię takiego użalania się nad sobą. Szczególnie od osób, które nie mogą odpędzić się od osobników płci przeciwnej. I nie to, że mi się nie układa, bo jest fantastycznie, ale nie ma co przesładzać i na siłę udawać czy coś w tym rodzaju. Ogólnie chyba dziś poruszę temat fb. No bo... Co mnie obchodzi, że właśnie zepsułaś mikser? Albo, że wracasz do domu po pracy? Albo, że Twoi sąsiedzi słuchają jakiejś durnej muzyki? Kurde... Nie musicie informować o każdej minucie waszego życia. Jeśli dzieje się coś naprawdę ważnego i ciekawego to ok, ale niektóre posty to po prostu przesada. A już najlepsze są "związki na facebooku". To mnie rozwala. Zmieniać status po kilku dniach... Ciągle. To po co wgl go ustawiać? Facebookowa miłość? Jeżeli ustawić sobie tak dla formalności to ok, fajnie, ale nie żeby zmieniać go co kilka dni. No ale i tak można.Hmm... co tam jeszcze? Te durne aplikacje. To wkurza chyba nie tylko mnie. Z łaski swojej NIE WYSYŁAJCIE MI ŻADNYCH ZAPROSZEŃ DO TYCH GŁUPICH APLIKACJI!!! Jeżeli będę miała ochotę skorzystać to sama trafię. Spokojnie.No także na razie to chyba tyle. Aha. Szykuje się wyjazd do Płocka? Mógłby mnie ktoś wdrążyć w szczegóły?I niedługo chyba nowy zakup. Nie mogę się doczekać! Cya.




Życie z drugim człowiekiem polega na tym, że zaczyna się lubić jego dziwactwa.

wtorek, 21 lutego 2012

Chce oddychać...żyć...kochać.

Cześć. Jestem. Jak czytam o tych ciągłych kartkówkach i sprawdzianach to aż mnie krew zalewa. Masakrycznie dużo tego. Jak ja to wszystko teraz nadrobię? Ehh... Będzie ciężko.
Od jutra zaczynam szóstkę. Zobaczymy jak mi będzie szło. Jak na razie jestem słabo zdeterminowana, ale zrobię to! Zrobię to! Zrobię to! Zrobię to! Jutro ma Charzunka do mnie wpaść także nie będzie źle. Jak na razie ciekawe akcje z Adamem. Hahaha przypomniało mu się. I muszę się zacząć uczyć tego tekstu. Fajny pomysł. Mam nadzieję, że się powiedzie. Dzis chyba nie mam weny na dłuższe pisanie, wiec dziś nie będzie za długo. Ogólnie to robi się późnawo, więc pewnie będę kładła się spać. Kurde. Strasznie boli mnie szyja. Yhh.! Dobra zwijam się. Zostawię jeszcze zdjęcie, które lubię.  Hmm... tendencja zdjęć po boku. Dodam jeszcze, że strasznie mnie jara zachowanie niektórych ludzi. To mnie jeszcze bardziej pcha do działania. Poza tym jest dobrze. Oby się nic nie zepsuło.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jest sens

Najwspanialsza.
Cześć.  A może poruszyć dziś temat przyjaźni? Zapewne niejednokrotnie już do tego nawiązywałam, ale chyba nie było postu o tej konkretnie tematyce. Hmmm... Od czego by tu zacząć? Leżąc sobie w łożku zaczęłam rozmyślać o moich dotychczasowych znajomościach. Doszłam do wniosku, że wiele moich przyjaźni, wieloletnich z resztą, było tylko złudzeniem. Teraz mi trochę przykro, że się tak przejechałam. Faktycznie może niewłaściwie dobieram znajomych. Chociaż myślę, że wiele osób z biegiem czasu bardzo się zmieniło. Czy kiedykolwiek miałam prawdziwego przyjaciela? Tak Najwspanialszym przyjacielem jest moja mama. Spełnia wszystkie kryteria prawdziwej przyjaźni. No właśnie... kryteria prawdziwej przyjaźni.. czy istnieje wgl coś takiego? Tak, chociaż dla każdego znaczy to coś innego. Według mnie przyjaźń rysuje się przede wszystkim zaufaniem. Mi osobiście wcale nie jest łatwo otworzyć się z moich prywatnych problemów. Czasem przychodzi mi to naprawdę ciężko i bardzo dużo mnie to kosztuje, ale dzięki tej małej garstce ludzi, którzy są ze mną staje się to łatwiejsze. Prawdziwy przyjaciel nigdy nie powinien odtrącać. Nie może być tak, że druga osoba jest dobra tylko wtedy, gdy ma się jakiś problem czy potrzebę. Nie wyobrażam sobie też tego, że prawdziwa przyjaźń "rozstaje się"  np. na wakacje. Sama się o tym przekonałam. I przykro mi z tego powodu, ale trudno. Ja nie twierdzę, że jestem idealnym przyjacielem, bo nie jestem, ale staram się. Mam nadzieję, że nie jestem, aż taka zła. Wiadome jest, że wysłucham każdego i doradzę w miarę moich możliwości. Cieszę się, że mam przy sobie 5 tych prawdziwych przyjaciół. Monika- wiem bywało między nami różnie, ale od dłuższego czasu jest naprawdę dobrze i cieszę się z tego. Ola- znamy się chyba najdłużej. Dużo razem przeszłyśmy. Charzunka- Ty to jesteś trzepadło jakich mało, ale wiem, ze zawsze jesteś ze mną. Wojtek- hmm... od przyjaźni wszystko się zaczęło...<3 Mama- najwspanialsza i najlepsza przyjaciółka. Zna mnie jak nikt inny i zawsze wie co mi poradzić. Nie mam nawet słów do jej opisania, bo jest niezastąpiona i wspaniała. I wiem, że ja też bywam nieznośna i nawet jak się kłócimy, to kocham Was wszystkich i chce dla Was jak najlepiej. Nie wiem co do końca wyszło z tej notki, ale niech będzie. Ogarnęłam dziś historię i grałam z Natalką w straszny dom. Teraz czekam na Katowice. Postaram się już prowadzić bloga systematycznie. Cześć.

niedziela, 19 lutego 2012

z miłości leczy tylko śmierć.

Słodka tajemnica...
Cześć. Tak wiem, że zaniedbuję, ale chyba mało kto z Was ma to nawet czas i ochotę czytać.
Mam już za sobą tydzień w łóżku. Czeka mnie jeszcze ( mam nadzieję) tylko tydzień. Zajebiście jest chorować na odrę. Mam serdecznie dość! Dawno już się tak źle nie czułam. Super, że krosty wpakowały mi się nawet do przełyku. Ogólnie krosty obsypały wszędzie włącznie z jamą ustną. Czuję się fatalnie. Szyja boli mnie straszliwie. Powiększone węzły chłonne. + zapalenie spojówek. Po prostu poezja. Mam nadzieję, że już niedługo się to skończy. Mam nadzieję, że już ten przyszły tydzień będzie lżejszy i pozwoli mi na systematyczne prowadzenie bloga i uczenie się. Muszę trochę ogarnąć szkoły, bo coś czuje, że będzie baardzo ciężko. Nie mam zielonego pojęcia skąd mogłam się zarazić, ale wiem, że zaraziłam Wojtka. Teraz razem chorujemy. Pewnie fajnie spędziliście ostatki. Ja spędziłam je w łózko rozmawiając z Niuśkiem. Ogólnie to uwielbiam to, ale planowałam sobie troszkę inaczej spędzić sobotni wieczór, no ale wyszło jak wyszło i tak było bardzo milutko. Ostatnio pisałam chyba w walentynki. Przepraszam wszystkich, do których nie dotarła 2 cześć zdjęć. Nie wiem co się stało, ale nie mogłam ich wysłać. Właśnie wysyłam zdjęcia Jordanowi. Mam nadzieję, że Jemu dojdą wszystkie.Kurcze. Swędzą plecy..;/ Tak wgl to ja nawet za bardzo nie wiem co się w szkole dzieje. Nikt nie raczył mnie poinformować. Jedynie czasem Charzunka mnie odwiedza i poprawia mi humor, a szkoda , że tylko Ona. No ale, mniejsza o to. Przerażają mnie te zaległości. Nie wiem czy dam radę to wszystko ogarnąć;(
Wspominałyśmy dziś z Charzunką wspólne dzieciństwo. Było naprawdę  fajnie. Chciałabym wrócić do takich beztroskich chwil. A tymczasem pada śnieg z deszczem, ja choruję i mam masę nauki do nadrobienia. Bajka.
Pozostaje tylko wytrwać do wakacji. Mam nadzieję, że moje plany  nie dadzą plamy.