niedziela, 18 września 2011

Whisper to my heart...

Cześć:)
No i weekend powoli dobiega końca... a szkoda:( ogólnie nawet miło go spędziłam  choć było kilka drobnych incydentów. To były bardzo nieodpowiedzialne posunięcia... Poza tym ja cenię bardzo u ludzi rozwagę... Rozumiem to, że nie chciałaś wracać, ale wystarczyło się odezwać... Dać jakiś znak życia... Ja się martwiłam, ale widzę, że wszyscy mają to gdzieś, że ja się o nich martwię... I ciągłe pytania "o co chodzi?" "dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?" itp. Skoro tłumaczę coś komuś 2 razy to uwierzcie, że tłumaczyć tego po raz 3 tylko dlatego, że myślała o "swoim mężczyźnie" jest nie do przyjęcia...to naprawdę jest irytujące. Jeżeli ktoś chce coś wiedzieć to niech tego słucha. Naprawdę się dobrze na tym wychodzi, jeżeli słucha się innych ludzi.
Ciągłe pretensje, że z niczego się nie zwierzam... Jeśli ja  już zdobywam się na to, aby komuś coś powiedzieć to oczekuję, że ktoś wysłucha mnie do końca  , a nie będzie przerywał co chwila i wtrącał jakie to on ma problemy np. w miłości i jak to jest w jego przypadku. Czasem potrzebuję się komuś wygadać i żeby mnie ktoś wysłuchał... i nie potrzebuję rad co mam zrobić... bo i tak zrobię tak jak ja uważam... chcę po prostu, żeby ktoś chociaż przez chwilę mnie zrozumiał i postawił się w mojej sytuacji, miał takie poglądy jak Ja.
I naprawdę sama nie wiem co mam myśleć.. Chcę, żeby wszystko było już poukładane. Chce wiedzieć na czym stoję. Nie lubię niepewności... Skoro ja kocham Ciebie, a Ty kochasz mnie to czemu nie jest tak jak być powinno?
 Chcę zamknąć oczy i wszystko poukładać.
-.- Nie ogarniam. Niestety.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz