środa, 26 października 2011

Było, minęło.

Tak sobie myślę o tym wszystkim. O przeszłości, teraźniejszości i o dziwo o przyszłości... Hmm... Tak podsumowując moje dotychczasowe życie to chyba nie było, aż tak źle. Oczywiście proste, że popełniałam błędy, ale to raczej normalne. W końcu każdy popełnia błędy... Chociaż ja nie mam zbyt dużej możliwości popełniania ich chyba, że już naprawdę siła wyższa, bo rodzice z góry te błędy likwidują. Z jednej strony to może i dobrze, ale z drugiej... Jeśli sama błędu nie zrobię to się nie nauczę.. Ogólnie sytuacja się poprawia, także   rodzice chyba zaczynają rozumieć, że to moje życie... A co z teraźniejszością? No chyba źle nie jest... Nie narzekam :)  Chociaż czasem naprawdę jest kiepsko to kurde nie można powiedzieć, że gorzej być nie może. Przynajmniej w moim wypadku tak jest. Jak wszystkim powszechnie wiadomo bywa naprawdę dużo gorzej ludziom i mają cięższe życie  a potrafią się z tego życia cieszyć. Z najdrobniejszej rzeczy, najmniejszego gestu... I to u ludzi podziwiam. Mimo to, że jest im ciężko potrafią być szczęśliwi... Wracając do tej teraźniejszości , to tak jak już mówiłam nie jest najgorzej:) Jutro czeka mnie kartkówka z fizyki. Czarno to widzę, chociaż ten  silnik chyba w miarę pojęłam;) i jutro śpiewanie na ocenę... to może być ciekawe... nie chce. Ogólnie lubię to robić i jest tak, że już się nie wstydzę itd, ale nie mam ochoty śpiewać przed tym kolesiem... Przecież on i tak stwierdzi, że głos się nie liczy a wygląd... A jeśli wszyscy by tak w każdej dziedzinie uważali to ja chyba byłabym bez niczego... No ale. Jakoś może to przejdzie. Jeszcze muszę się tekstu nauczyć;/  A co do przyszłości to ... oj... plany na przyszłość to mam ciekawe, ale to może zdradzę innym razem. Teraz mogę powiedzieć, że rozglądam się za nowym aparatem i gitarą. Rodzice są już na to psychicznie i praktycznie finansowo nastawieni, także nie powinno być większych problemów. Mam nadzieję.
I dobrze  zgadałam z Panem D. Sporo mi pokazał. I o piecyk się zgadaliśmy;) Możliwe również, że będę grała na 2 instrumentach, ale to już dalsze plany... 2 stopień? Zobaczymy... Jakoś nie mogę się zdecydować na 1...;/ W każdym bądź razie jeszcze nie teraz... A co ze szkołą? Chyba Płock. Mama to już chyba przyjęła do wiadomości;) Mam tylko nadzieję, że egzamin pójdzie mi dobrze...
Oj rozpisałam się:) Na szczęście już uciekam, bo dochodzi 23:30 :( Jak znajdę chwilę to coś napisze;) Cya.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz